piątek, 14 października 2016

Jak poznałem G-Eazy

Pewnego pięknego bodajże Kwietniowego dnia wstałem rano i tradycyjnie odpaliłem pakiet: internet + kawa. Przeglądam Facabooka i nagle widzę wydarzenie "G-Eazy WARSZAWA...". Ja oczywiście od razu oczy jak 5'cio złotówki i napisałem do znajomych z redakcji Popkiller.pl czy jest jakakolwiek opcja bym dostał akredytkę na fotografa na koncert. Powiedzieli mi, że jeszcze za wcześnie by wiedzieć i żebym się odezwał bliżej daty koncertu (koncert był zaplanowany na 25 Sierpnia). Ja cały ten czas myślałem, że koncert odbędzie się dopiero 28 Sierpnia, więc w dzień koncertu byłem bardzo zdziwiony kiedy zobaczyłem na wydarzeniu na fb że to już dziś a ja dalej nic nie wiem. Spanikowany, od razu dzwonię do Mateusza i się pytam czy udało mu się coś zdziałać. Powiedział mi, że nie dostanę akredytki bo on sam dostał tylko dwie z czego jedną zachował dla siebie a drugą dał jednemu fotografowi ale powiedział że spróbuje mnie wkręcić jako część ekipy od przed koncertowego wywiadu. Ja już szczęśliwy bo myślę sobie, że to jeszcze lepsza opcja. Może nie będę na koncercie, ale będę miał okazje z nim może przez chwile na luzie pogadać. Czekałem więc w domu na info a w między czasie wyobraziłem sobie taki scenariusz, że (oczywiście już z góry założyłem że dostanę się na listę) wezmę go na bok między wywiadami i sam na sam mu zrobię kilka zdjęć. Na pewno też tak macie, że kiedy czymś się zajaracie to wymyślacie sobie cały przebieg akcji w głowie (a jak to wyjdzie w rzeczywistości to już nigdy nie wiadomo). Po chwili dostałem telefon z informacją, że dano mi zielone światło.

Naładowałem aparat, dużo wypiłem bo o dziwo straszna trema mnie naszła i jak nadszedł czas tak pojechałem. Przewijamy z 2 godziny do przodu: Czekamy na backstage, sprzęt rozłożony, wszyscy gotowi odwalić swoją robotę. Poza nami były jeszcze 3 inne portale. My byliśmy pierwsi i nasz wywiad trwał 15 minut. Gdy skończyliśmy G wstał, podziękował i zmierzył w kierunku kolejnej ekipy. Ja strategicznie stanąłem między nami a następną ekipą, tak żeby musiał przejść obok mnie i w momencie w którym mnie mijał, włączyło mi się takie slow motion i całe życie mi błysnęło przed oczami i pomyślałem sobie ah ...fuck it.

-"Hey G, can i snap a quick portrait of you? I'd literally need like 5 seconds"
-"Yeah, just let me finish these interviews and ill get back to you"

Poszedł do następnej ekipy. Minęła prawie godzina, G kończy ostatni wywiad. Wszyscy z naszej ekipy popkillera jeszcze czekali bo chcieli sobie zrobić selfie a inne ekipy już po skończeniu wywiadu się zwinęły. Ja w między czasie z 30 razy sprawdziłem czy aparat jest dobrze ustawiony. Przez cały ten czas zastanawiałem się czy rzeczywiście do mnie wróci. Wiem, że ma maksymalnie napięty harmonogram, wywiady trwały dłużej niż trwać miały. To jest zabiegany człowiek. Pewnie na auto pilocie mi po prostu odpowiedział i o mnie zapomniał już i sobie pójdzie... i w sumie mu się nie dziwie. Bez bicia się przyznaje, że na 50% sam bym tak zrobił. Nagle wskazuje na mnie palcem i kiwa głową. Nie wiem czemu ale wyobraziłem sobie w tamtym momencie mecz bejsbolowy. Ja byłem pałkarzem i miałem jedną szanse żeby wyjebać piłkę z parku. Nagle cała wiedza i doświadczenie wylatuje przez okno i działa tylko instynkt, ale zachowałem zimną krew bo wiedziałem że jestem przygotowany i tyle razy ten scenariusz już przerobiłem w głowie, że myślałem sobie "chill, masz to ziomek".

Wskazałem mu gdzie ma stanąć, patrzeć się w obiektyw i zrobiłem dosłownie 4 zdjęcia. Był mega na luzie, nawet między zdjęciami zmieniał pozy co mnie trochę zaskoczyło bo był bardzo świadom swoich póz i profili. Pogadaliśmy jeszcze chwile o ubraniach, podziękowaliśmy sobie, zbiliśmy pione i adios.

Zawinąłem się do domu, obrobiłem najlepsze zdjęcie i puściłem je od razu w internet i to jest cała opowieść.

Jedna rzecz po fakcie która mnie zaintrygowała, przez którą byłem w szoku, to że z tych wszystkich fotografów z ekipy wywiadowych obecnych na backstage ja byłem jedynym który nie skończył swojej pracy na dokumentowaniu samego wywiadu. Dopiero następnego dnia sobie zdałem z tego sprawę. Taka okazja stała przed każdym z nich a wszyscy sobie po prostu poszli jakby w ogóle nie pomyśleli albo nie byli zainteresowani. Nie wiem, być może ja mam jakieś dziwne cele i ambicje, że portret G-Eaziego gdzie mieliśmy mały wspólny moment był dla mnie ważniejszy niż wywiad czy sam koncert, ale wydaje mi się że większość z was się ze mną zgodzi że Ci fotografowie olali wyjątkową (aczkolwiek pewnie nie niepowtarzalną) okazję. Nie narzekam jednak bo dzięki temu jestem jedynym fotografem w Polsce który ma to:



Nawet ciężko jest mi opisać co, ale czuje że uwierzyłem w coś, utwierdziłem się w przekonaniu, coś w mojej głowie zostało przypieczętowane tego dnia.


--------------------------------------------------------------


Oczywiście wszystko to było możliwe tylko i wyłącznie dzięki Mateuszowi więc nie polecam poniższego wywiadu tylko jako dług, ale też jako świetny materiał który każdemu się spodoba





6 komentarzy:

  1. Mega propsy dla Ciebie ����

    OdpowiedzUsuń
  2. Pełna podziwu za twoją determinacje i ambicje. Piona dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co? Spotkałam Cię przed parkiem. Popatrzyłeś niedowierzająco na tych wszystkich ludzi czekających pod bramkami i poszedłeś dalej. Lekka niepewność, bo kojarzyłam Cię tylko i wyłącznie z yt. Dawno nic nie nagrywałeś, wycofałeś się, więc nawet nie chciałam zawracać Ci głowy. Od razu po koncercie coś mnie tchnęło, by zobaczyć, czy coś robisz. I jako fotograf-amator żałuję, że nie przybiłam Ci piąteczki za tak świetne prace. Prawdę mówić, to przez G Cię na nowo poznałam i chwała mu!
    Dzięki za to, co robisz. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dmitri, jaki miałeś obiektyw przy robieniu portretu G? zgaduje, że jakiś uniwersalny bo nie wiedziałeś jakie warunki tam będą panowały, więc nie mogłeś sobie niczego zaplanować. btw. kozak artykuł ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kozak tekst! Podziwiam Cie za ta determinacje. Zdjecie jest sztos :D Rozumiem co czules jak go zobaczyles, bo to jest nie do opisania! Powodzenia dalej :D

    OdpowiedzUsuń